Do Białki Tatrzańskiej wystartowaliśmy 27 grudnia o 6 rano z Bartoszyc. Przez całą drogę temperatura na plusie, sporadycznie lekki deszcz, który nie napawał optymizmem. Do kwatery „U Maćka” dotarliśmy o 15.30. Przed zakwaterowaniem „wygoniono” nas na pyszny obiad.

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie udali się jeszcze tego samego dnia na narty, celem sprawdzenia gruntu. Padło na Kotelnicę, gdzie na oświetlonych stokach jeździliśmy od 18-stej do 20-stej. Wszystkie trasy otwarte (poza nienaśnieżaną górną 7), oświetlone i świetnie przygotowane do jazdy.

IMAGE_ABCFEEAD-FA52-4613-8189-6CE44CE72797.JPG

Kolejny dzień powitał nas lekką mżawką i pełnym zachmurzeniem. W dodatku od góry schodziła mgła, która w okolicy godz. 13 ogarnęła prawie wszystkie stoki. Nie było to takie zamglenie jakiego doświadczaliśmy w Alpach, więc dało się jeździć.

IMAGE_65F1487A-03BE-4423-AF8C-AAB06562D881.JPG

Kolejne dni to nieprzerwanie cudowna pogoda, słońce i lekki mróz lub temperatury na lekkim plusie. Stoki przygotowane idealnie, aczkolwiek tłoczno. Dlatego codziennie uderzaliśmy na godz. 9, kiedy tylko otwierali bramki do wyciągów. Na stoku spędzaliśmy zazwyczaj 5-6h, zjazd do domu na obiad (baaardzo dobrze gotują „U Maćka”) i ponownie powrót na stoki w okolicach 18.

[pe2-gallery class=”aligncenter” ] IMAGE_429D71A0-119A-4F0C-8E9A-D83B47C98900.JPGIMAGE_037CB89E-DADC-4408-BE16-4EDCE4EA2A6C.JPGIMAGE_D45919F2-6FE6-431C-9011-9CD9BB9377BC.JPGIMAGE_70DC254D-D6D5-43C3-B168-5EF9994C6D86.JPGIMAGE_82A1E84C-B213-4968-9C1C-987B656D654C.JPGIMAGE_55C249A2-35D7-4EDC-8688-70ADEEAC139E.JPGIMAGE_4B09758E-5D3B-4B8B-BCA4-B09B986345C3.JPGIMAGE_428AFAB2-6634-4366-A597-E5BB67394B2E.JPGIMAGE_A6532ECA-CAC7-44A7-AB5F-C84135767AF3.JPG[/pe2-gallery]

IMAGE_0FB9D42C-D9B9-4DD1-B1B9-DE9D5F90A2C7.JPG

Poza Kotelnicą jeździliśmy na Kaniówce oraz wyciągu Zebra, gdzie stawialiśmy pierwsze i drugie kroki na snowboardzie. Ogólnie w okolicy Kotelnicy dostępnych jest wiele innych stoków, których jednak nie obejmuje jeden karnet narciarski TatrySki (Kotelnica, Bania, Kaniówka, Jurgów, Czorsztyn).

IMAGE_30F95E84-38F9-4C15-A494-421CCFB3EAC4.JPG

Zaliczyliśmy również Termę Bania w wariancie „dla narciarzy”, 2h w godz. 21-23 za 37 zł / os. Kupując bilety przez Internet nie dość, że zaoszczędziliśmy całe 2 zł na bilecie, nie musieliśmy stać w kolejce po bilet, ale za to urządziliśmy sobie maraton w poszukiwaniu drukarki, aby te bilety wydrukować. Niestety w termie Bania na bakier są z ekologią i wersja PDF biletu nie dała rady. Z pomocną drukarką przyszedł nie kto inny jak Maciek. Na 10 min przed otwarciem bramek na basen mieliśmy już wydrukowane kwity i po przepchaniu się do przodu mogliśmy uraczyć się moczeniem w ciepłej wodzie z dwoma setkami innych osób. Na rury nie było wielkiej kolejki, zwłaszcza po 22giej :).

Obok naszej kwatery, około 100m znajdowała się oświetlona górka 250m z wyciągiem talerzykowym, na której przed Sylwestrem Gregor zaliczył pare zjazdów na parapecie ;).

Sylwester spędziliśmy w chacie „U Rusina”, brata Maćka, u którego nocowaliśmy. Dzięki uprzejmości gospodarzy udało się zorganizować sprzęt grający a w zasadzie wyświetlający ;) teledyski oraz karaoke przez całą imprezę.

Nowy rok to pobudka o 7, szybkie śniadanie i atak na stok. Idealne warunki, zero tłoku, do połowy dnia bez czekania zjeżdzaliśmy na obu dużych kanapach, jak mówiła Ola „góra-dół-góra-dół” :). To był najbardziej aktywny dzień, choć po „cieżkiej” nocy ;).

„U Maćka” to również wypożyczalnia i serwis narciarski gdzie udało się wypożyczyć kosmiczne narty Head i.titan supershape z technologią KERS :) – narta im szybciej jechała tym bardziej dociskała się do ziemi.

„U Maćka” to w ogóle temat na osobny wpis. Mega przyjaźnie nastawiona rodzina, świetna kuchnia, wypożyczalnia sprzętu i serwis. Skromne pokoje, ale nieodbiegające standardem od kwater w Austrii. Przy kwaterze przystanek skibusa + małpa, którą znajdziecie na zdjęciach.

Reasumując, nie spodziewaliśmy się, że w Polskich górach mogą być aż tak fajne warunki narciarskie. Pogoda dopisała wyśmienicie, nawet się opaliliśmy trochę. Konsumpcja na stokach w przystępnych cenach (piwo grzane 0.5l 6.50, kwaśnica 9 zł, wino grzane 7 zł). Karnet 5 dniowy – 340 zł + 10 zł kaucja za kartę. Spalanie na trasie DO 7.3/100km, z powrotem 6.7/100km. W obie strony warunki na drodze idealne. Omineliśmy wszystkie możliwe korki, w tym ten na zakopiance, który pokazywali w telewizorze.

Wszystkie zdjęcia dostępne są tutaj, tutaj, tutaj i tutaj :).

Jakieś pytania, uwagi? :)