Od rana słonecznie, na górze -14. Pojeździliśmy do 15.30, pożegnaliśmy się z deską, zjedliśmy obfity obiad na stoku (Maks załamany był wielkością naleśników z czekoladą, prosił ostatnie kawałki aby zjadły się same) i pojechaliśmy się pakować do domu. W sumie przejechaliśmy z dziećmi 165km na nartach.

Po śniadaniu (7.30) wyjeżdżamy do Polski. Około 16-17 powinniśmy wjeżdżać na A2. W domu będziemy późnym wieczorem.