Trasa z Sukosanu do Zadaru zajęła niespełna 40 min. Taksówkarz w pierwszym momencie, nie wiedzieć czemu, chciał nas zawieźć na lotnisko. Jeszcze z trasy dzwonił do właścicielki kwatery w Zadarze aby ustalić dokładną lokalizację. Apartament Lea okazał się ogromny, ponad 100 metrów, 3 sypialnie, w pełni wyposażona kuchnia i łazienka, salon z płaskim TV i klimatyzacją.

Wstępnie się rozpakowaliśmy i wyruszyliśmy na spacer na stare miasto. Jak się później okazało, wycieczka w pełnym słońcu nie była najlepszym pomysłem. W Centrum Zadaru przekąsiliśmy po dużym kawałku pizzy i wróciliśmy na sjestę do domu.

Sjesta nie trwała zbyt długo, ponieważ Gregor z dzieciakami wybrał się za chwilę na plażę Kolovare, oddaloną około 1 km od apartamentu. Plaża Kolovare jest długa, częściowo wybetonowana, częściowo kamienista (małe gładkie, kamienie). Na samym jej końcu odnaleźliśmy fragment, który można nazwać piaszczystym – łagodne zejście, piasek w wodzie. Jeżowców na Kolovare nie było. Woda cieplejsza niż w Sukosanie.

Wieczorem kolejna wycieczka na stare miasto, organy wodne i konsumpcja w konobie „Tu Mi Je Lipo”.