Jak prawdziwi wyjadacze postanowiliśmy wybrać się do Chałup „na prognozę”. Miało wiać od rana i nie padać do 15-tej. Wszystko się sprawdziło idealnie. Wyjechaliśmy o 8:15, w Chałupach zameldowaliśmy się koło 9.30. Chwilę trwało zanim Ela zdecydowała się wyjść na wodę przy wietrze 15 wezłów (29km/h), w porywach do 18. O 10-tej wyposażeni w dechy 160l i 146l rozpoczęliśmy nierówna walkę z żywiołem ;).

O 12-tej zaczęło kropić i wiatr zdecydowanie zelżał. Przebraliśmy się i pojechaliśmy do Władysławowa coś zjeść. Tym razem „Kotwica” nas rozczarowała średnio przyrządzonym filetem z flądry. Trasę powrotną chcieliśmy zrealizować „po bożemu”, przez Redę. Około 5km przed Redą korek, nawrotka i kierunek na Mrzezino, szybki shopping w „Galerii Szperk” i zawitaliśmy do domu.

Polecamy zacną instrukcje obsługi (ostatnie zdjęcie) toalety w bazie FunSurf.