Maks po 5 wyścigach zajął finalnie 32 miejsce na 52 łódki 34 miejsce na 50 sklasyfikowanych łódek. Ostatniego wyścigu spora część dzieciaków nie ukończyła – większość z nich, jak i Maks, zaliczyła grzybka.

Grzybek jest to wywrócenie żaglówki, lub jachtu do góry dnem. Może skutkować także wbiciem się masztu w dno, jeśli głębokość wody jest mniejsza niż wysokość masztu. Jeżeli grzybek kończy się obrotem o 360° wokół stępki nazywany jest żartobliwie zwrotem przez top, lub zwrotem przez stępkę.

Nie było widać, żeby Maks specjalnie przeraził się odwróconą do góry dnem łódką :). Ze względu na pomoc trenerki, ostatni wyścig nie został zaliczony Maksowi jako ukończony, ale najgorszy wynik nie był ważny do ogólnej klasyfikacji. Były to pierwsze, poważne regaty Maksa.

Po zawodach wszystkie dzieci dostały nagrody, Maks, za namową siostry, wybrał ręcznik szybko-schnący z mikrofibry.

Po zawodach do domu, po deskę i Chałupy. Niestety warunki zupełnie nie nadawały się do nauki. Koło 17 siąpił deszcz i okrutnie wiało. Dzieciaki zatem zjadły tiramisu i rozpoczęły rywalizację „sportową” na iPadzie. Koło 17.15 jak przestało padać Gregor odważył się wejść do wody. Relacja z tego wydarzenia niebawem w kino bambino.

Wyjaśnienie „miałkiego” tematu tutaj: