Dzisiaj z uwagi na prognozę udaliśmy się do Lienz Zettersfeld. Ośrodek nam znany, już czwarty raz go odwiedziliśmy (3x w zeszłym roku). Co tu pisać, pogoda alpejska, od rana słońce i lekki mrozik. Dołożyliśmy dzisiaj 25km (razem mamy już 63km, słabo ;). Konsumpcja jak zwykle w Mecki’s, knajpie na stoku z panoramicznym widokiem na włoskie Dolomity.

Po powrocie z Lienz, Maja z Gregorem udała się na ciężką lekcję upadania na dupę, czyli na snowboardowe rekolekcje na lokalnym stoku w Pragraten.

Jutro wg. prognozy ma być 9h słońca, odwiedzimy albo St. Jakob albo Sillian. W czwartek plany zależne będą od prognozy, a w piątek z uwagi na planowany śnieżny armageddon będziemy jeździć lokalnie w Pragraten.