Dzisiaj prawie lokalnie, 15km od domu w ośrodku Kals-Matrei. Cały ośrodek to 110km tras. Dzisiaj przejechaliśmy, uwaga… 41km. Rano przy dolnej stacji w Matrei było -9 stopni. Na górze pewnie mniej, ale przez cały dzień świeciło słońce, więc nie odczuliśmy w ogóle mrozu. W ramach konsumpcji tradycyjnie germknödel i kaiserschmarrn. Około 14.30 zjechaliśmy na dół (0 stopni) i pojechaliśmy na lokalny stok pod domem, żeby Majka poćwiczyła snowboard. Piesza wycieczka do Spara i pozostał nam już tylko wieczorny chillout przy Jagertee.

Jutro ma walić śnieg od rana, czekamy na rozwój sytuacji.

PS. Dzisiaj w nocy dotarło do nas, dlaczego lokalesi nie zapalają latarni na dzielni. Księżyc tak mocno świecił (i to nie pełnia), że spokojnie możnaby się po wiosce poruszać bez sztucznego oświetlenia.