Krótki walentynkowy wypad na snowboard zaplanowaliśmy kilka miesięcy wcześniej. Wybraliśmy Białkę Tatrzańska z uwagi na prawie 100% gwarancję dobrych warunków narciarskich. Składowe wycieczki:

Bilety na Polskibus Gdynia – Kraków, zakupione za 44 zł (2 osoby, 2 strony) były podstawą kosztów. Przyjazd do RDA Kraków (dworzec autobusowy, tuż koło dworca PKP i Galerii Krakowskiej) o godz. 5. Odjazd do Białki Tatrzańskiej o 7 liniami Szwagropol (bilety w obie strony dla dwóch osób – 55 zł). Logistycznie transfer Gdynia – Białka Tatrzańska – Gdynia to koszt w wysokości 99 zł.

Nocleg w Białce to Pensjonat u Dziedzica, położony przy głównej trasie (ulica Srodkowa, która przechodzi przez całą Białkę). Od przystanku do pensjonatu 30m (również przystanek skibusa), do Kotelnicy 15 min pieszo. Pod pensjonatem sklep spożywczy (właścicieli) czynny od 6 do 22, w którym znajdziecie wszystko od papieru toaletowego po napoje wysokoprocentowe. Duży przestrony pokój z płaskim TV 32″ i kanałami HD, duża łazienka z wanną, catering we własnym zakresie ;). Cena noclegu (2 noce) – 300 zł. 993025_463783560416003_304294505_n

Litworowy Staw zasługuje na osobny akapit.  W karcie zarówno tradycyjne dania góralskie (moskole, hałuski) jak i przysmaki kuchni polskiej.Przemiła obsługa. Zaplecze restauracji jest  całkiem nowe, na zewnątrz pięknie oświetlone. Na okoliczność kolacji walentynkowej w ramach przystawki skosztowaliśmy moskoli (placki z ugotowanych ziemniaków, smażone na suchej patelni (jak podpłomyki) podawane z masłem czosnkowym i bryndzą). Główne dania to kotleciki jagnięce z kostką i gęsina nadziewana wątróbką z hałuskami (ziemniaczane kluseczki ze skwarkami). Do tego obowiązkowo grzaniec :). Jak na tak wysoki poziom gastronomii i obsługi w Litworowym Stawie nie jest drogo, ceny głównych dań nie przekraczają 40 zł. Polecamy :).

Przez trzy dni, na stoku spędziliśmy około 15-18h. Głównie w doskonałych warunkach, szczególnie 15-lutego, kiedy był lekki mróz i słońce.

A teraz odrobina dziegciu w tej beczce miodu. Podróż :).  Z Białki do Krakowa wystartowaliśmy o 17.30. Na miejscu o 19.30, Polskibus do Gdyni o 23.30. Mielśmy zatem czterogodzinne okienko w transferze. Sytuację skomplikował zajęty luk bagażowy (narciarski) w przechowalni bagażu na dworcu autobusowym w Krakowie. Tym samym musieliśmy drałować z naszym tobołem (torba z deskami i ciuchami) najpierw do Galerii Krakowskiej (czynna do 21.00) , a później do poczekalni na nowootwartym Dworcu PKP, gdzie obejrzeliśmy sobie film na iPadzie :). Podsumowując, dziesięć godzin w autokarze to jednak masakra. Na pocieszenie mieliśmy przez prawie cała trasę do dyspozycji 2 fotele, ale o komfortowym śnie należało raczej zapomnieć.