Piątek

W deszczowy poranek o godz. 5, przy 10 stopniach na plusie, wyruszyliśmy w poszukiwaniu śniegu na drugi koniec Polski. Do przejechania 670 km, GPS obwieścił, że na miejscu będziemy 13:40. Po drodze 8-12 stopni, deszcz przeplatany małymi przejaśnieniami, zero oznak zimy.

[shashin type=”photo” id=”1445,1447,1448,1450,1451,1452,1458,1463″ size=”medium” columns=”4″ order=”user” position=”center”]

Do Białki Tatrzańskiej dotarliśmy tuż przed 14-stą, szybki checkin w Zajeździe Białczańskim i polecieliśmy śmigać na Kotelnicę, gdzie właśnie wyszło słońce i które zostało z nami do końca dnia. Pojeździliśmy 4h (bez kolejek, mało ludzi na stokach, miękki śnieg), potem jedzonko w naszym ulubionym Litworowym Stawie (jagnięcina, moskole) i pognaliśmy do Bani na wieczorną sesję w wodach termalnych (38 stopni).

[shashin type=”photo” id=”1470,1472,1473,1474,1477,1478,1480,1482,1483,1484,1486,1490,1491,1496,1498″ size=”medium” columns=”4″ order=”user” position=”center”]

Sobota

W sobotę śniadanko i bite 7 godzin na stoku, z postojem na grzane co nieco na górze Kotelnicy. Trochę więcej ludzi na stokach ale ciągle bez kolejek do wyciągów. Kolacja w Litworowym Stawie (do którego musieliśmy raptem przejść przez ulicę), grzaniec w karczmie Zajazdu Białczańskiego i padaka, nogi nam odpadły a my wraz z nimi.

[shashin type=”photo” id=”1506,1507,1508,1515,1518,1519,1522,1523,1524,1525,1526,1528,1531,1532,1534″ size=”medium” columns=”4″ order=”user” position=”center”]

Niedziela

Noc i cały niedzielny poranek to, zgodnie z prognozą Meteo.pl, spore opady śniegu. Dwie godzinki w mięciutkim dziesięciocentymetrowym puchu, by o 11:40 wyruszyć z powrotem na połnoc. Przez większość trasy sucho i czarna droga.

[shashin type=”photo” id=”1539,1541,1542,1544,1547,1548,1552,1553,1555,1558,1562,1568″ size=”medium” columns=”4″ order=”user” position=”center”]

O 20:15 dojechaliśmy do domu, gdzie ciagle jesien :/.

PS Już pora raz trzeci w tym roku Białka Tatrzańska nas nie zawiodła. Zawiodła natomiast prognoza, która przewidywała padający deszcz przez cały piątek (stąd mieliśmy w alternatywie zaplanowane termy) – „niestety” było słonecznie :P. Sekretna Misja zakończona pełnym sukcesem. Szach mat!