Lofer. Z dala od zgiełku.

 

Urzekające widoki i te same twarze na stoku co dnia. Leżące w dolinie Saalach Lofer pozostaje na uboczu wielkiego narciarskiego świata. Przyjeżdżają tu głównie rodziny z małymi dziećmi i ci, którzy cenią ciszę i spokój.

Miejscowi twierdzą jednak, że kto raz spędzi tu zimowy urlop ? wraca. Kameralne pensjonaty i hotele goszczą wielokrotnie tych samych turystów. Tras narciarskich jest tu nie więcej niż w Szczyrku. Maja razem 46 kilometrów. Można jednak znaleźć wśród nich ciekawe zjazdy. (więcej…)

Już za tydzień Lofer

O tej porze za tydzień będziemy już zwarci i gotowi do sobotniego porannego wyjazdu do Austrii. Kierunek Lofer.

 

Lofer to gmina licząca niecałe 2 000 mieszkańców i ciesząca się międzynarodową opinią renomowanego ośrodka narciarskiego. Także turystom zainteresowanym zwiedzaniem Lofer ma wiele do zaoferowania. Można na przykład wybrać się na wycieczkę śladami drwali ? podążając starą ścieżką z drewnianymi umocnieniami wiodącą z Diabelskiego Wąwozu (Teufelsschlucht) w kierunku Unken lub też poznać tajemnicę ruiny twierdzy w Przełęczy Strub. Piękne ślady historii znaleźć można także w centrum Lofer: gotycki kościół parafialny zachwyca odwiedzających freskami z XV wieku.

(więcej…)

W domu

Do domu dotarliśmy 30 minut po północy. Cała podróż, z przerwami na postój w Monachium i Dassau trwała ponad16 godzin :). Wyjeżdżaliśmy z Kossen o 8 rano, przy mrozie -8, przejeżdżając przez Niemcy temperatura wahała się od 0 do -4. W Polsce 0 stopni. Trójmiasto przywitało nas śniegiem, najwyraźniej przyjechał Czytaj dalej…

Koniec tego dobrego

Mimo mgły, pojeździliśmy jeszcze po dolnych trasach do 15.30, oddaliśmy skipassy i powoli się pakujemy. Jutro po śniadaniu jedziemy na shopping pod Monachium. Spragnionym wrażeń udostępnimy trasę powrotną live (będzie można nas śledzić na bieżąco na WWW). W związku z tym, że nie udało nam się skonsumować całego menu zabranego Czytaj dalej…

Kossen – dzien pierwszy

Szczyt Unterberghorn 1773m. Przetestowalismy 5 tras (niebieskie i czerwone). Pierwszy zjazd z samej gory zakonczyl sie po 200m wypieciem narty i poluzowaniem wiazania, ktore wymagalo dokrecenia w serwisie. Prawie 30 min z buta do srodkowej stacji. Gregor dotarl tam totalnie spocony. Zjechalismy na dol gdzie za 3 eur w serwisie Czytaj dalej…